fbpx
DOCENIAJ ŻYCIE, PODARUJ UŚMIECH

DOCENIAJ ŻYCIE, PODARUJ UŚMIECH

Dzisiaj poruszymy temat bardzo ważny – docenianie tego co się ma. Często narzekamy na otaczającą nas rzeczywistość. Pomyśl jak często narzekałaś na:

  • fakt, że masz pracę, ale musisz wstawać o do niej o 6
  • fakt, że nie możesz znaleźć sukienki w swoim rozmiarze i ulubionym kolorze
  • fakt, że kupiłaś pieczywo w sklepie, które nie jest tak świeże i smaczne jak być powinno
  • fakt, że na wizytę do lekarza czekasz już dwa tygodnie
  • fakt, że Twój telefon działa wolniej, niż najnowszy Iphone

Teraz pomyśl  w inny sposób: co byś zrobiła gdybyś nie miała pracy? Nie masz pracy, nie masz środków do życia. Co w sytuacji gdybyś nie mogła kupić żadnej sukienki, ani nawet butów na zimę? Co byś zrobiła gdyby kontakt z lekarzem był niemożliwy, a o jedzeniu mogłabyś tylko pomarzyć. Co wtedy gdyby posiadanie jakiekolwiek telefonu było niemożliwe dla Ciebie i każdego członka Twojej rodziny?

Przyznam się, że ja też nigdy tak nie myślałam. Nie myślałam do momentu, gdy nie przeczytałam maila od Agaty. Agata siebie i całą historię przedstawia Ci sama w tym artykule ponizej. Mnie osobiście bardzo ten wpis porusza i daje mi zupełnie inne spojrzenie na otaczającą mnie rzeczywistość.

Wpis poruszył mnie tak bardzo, że dzisiaj w moim sklepiku ruszyła akcja charytatywna: 5 złotych z każdej sprzedanej czekolady i z każdego sprzedanego fit kremu COCO  i TASTY DREAM wpłacę na rzecz fundacji, którą założyła Dorota. Ty kupując u mnie swoje ulubione fit słodycze nie tracisz ani złotówki. Ceny nadal są promocyjne. Nie tracisz nic, ale pomagasz ❤️

Jak tylko ponownie ruszy transport do Afryki (wstrzymany przez Pocztę Polską ze względu na pandemie) wyślę też do Malawi czekolady, kremy i maty KWB 👑 Ty jeżeli chcesz pomóc w inny sposób niż przez kupno FIT słodyczy też możesz to zrobić. Jak? Dowiesz się z tego ściskającego za serce wpisu Agaty.

ODDAJĘ TERAZ GŁOS AGACIE 🙂

Cześć Królowo Własnej Bajki. Chcę Ci o czymś napisać. O czymś ważnym. A mianowicie o Twoim wnętrzu.

Pamiętaj kochana że to TY jesteś królową własnego świata. I to właśnie głównie od Ciebie zależy, jak Twój świat będzie wyglądał i jak Ty się będziesz w nim czuła.

Myślę jednak, że w swoim ciele będziemy czuły się lepiej, nie tylko wtedy kiedy nasze ciało będzie piękne z zewnątrz , ale także wtedy, kiedy będziemy czuły, że nasze wnętrze jest równie piękne jak i ciało. Poza tym… kiedy zrobimy coś dobrego dla innych, poprawiamy choć troszeczkę ten świat, który jest wokół nas. W którym żyjemy.

Królowo Własnej Bajki – warto być dobrym człowiekiem. Bo dobro powraca.

Nazywam się Agata Polańska Jaksina. Jestem lekarzem psychiatrą. W wolnym czasie, po pracy – od lat uparcie trenuję, głównie typowo siłowo. Ale także z wykorzystaniem gum naszej kochanej Alicji i wykorzystując jej zestawy ćwiczeń. I za te treningi jestem jej bardzo wdzięczna. Gumy zabieram ze sobą na dyżury, na wyjazdy. Wszędzie tam, gdzie nie mogę zabrać swoich hantli i sztangi. A gumy potrafią zrobić dobrą robotę! Oj, potrafią! Ale o tym przecież nie muszę Was przekonywać! Mam też i inne zajawki życiowe. Od 3 lat jestem wolontariuszem fundacji pracującej w Afryce. W jednym z najbiedniejszych krajów świata- w Malawi. I o tym chciałam Wam tutaj opowiedzieć.

Gumy Alicji jeżdżą ze mną wszędzie- nie mogło ich zabraknąć również w Malawi. Dzieci którymi się opiekujemy podglądały jak ćwiczę rano. I też zachciały zdjęcia z gumami.

Nawet jeśli nie chcesz pomóc moja droga Królowo- przeczytaj. Bo warto. Zdjęcia i historia sprzyjają takiej refleksji, że my wszystkie kobiety, tutaj w Polsce, JUŻ jesteśmy wygrane. Naprawdę.

Nie odpuszczam treningów, nawet wtedy kiedy warunki są mało sprzyjające. Na zdjęciu ja i Dorota – wielki człowiek w małym, drobnym ciałku.

Do Malawi możesz dolecieć. 3 samolotami. Po wielu godzinach podróży, wysiadasz, rozglądasz się i…. przeżywasz autentyczny szok. Bo jesteś przygotowana na oglądanie biedy, ale… uwierz… nie aż takiej! Kraj jest tak biedny, że ciężko to opisać. Brak gospodarki, przemysłu. Rolnictwo również słabo rozwinięte, bo kraj górzysty, pora sucha trwa wiele miesięcy. Trudno o obfite uprawy. Ludność nie ma pracy. Nie dlatego, że ludzie nie chcą pracować, ale po prostu nie mają gdzie pracować. Życie skupia się wokół tego, by zdobyć jedzenie na dany dzień dla członków swojej rodziny. Turystyki również nie ma. Jeśli spotykasz białych ludzi, to są to albo wolontariusze, albo podróżnicy.

Ubóstwo jest dla nas wręcz niewyobrażalne.

Dzieci nie objęte opieką naszej Fundacji nie mają nawet porządnych ubrań.

Często chciało mi się po prostu płakać. Domostwa które widzicie są zamieszkałe. Tak wyglądają najbiedniejsze wioski tego kraju.

Mieszkańcy starają się. Widać, że co dzień zamiatają podwórka. Ale bieda jest taka, że nie da się sprzątaniem jej zakryć.

Wnętrza domów równie przerażające jak wygląd na zewnątrz. Tu widzicie gospodynię w kuchni.

To kraj, gdzie dzieci chodzą naprawdę głodne. Bywa, że rano na śniadanie dostaną banana, a na obiad papkę zrobioną z mąki i wody. Kraj, gdzie nie każde dziecko może iść do szkoły, bo rodziców nie stać na to, by kupić dziecku fartuszek szkolny i choćby ten jeden, niezbędny zeszyt. Kraj, gdzie dzieci chodzą do szkoły wiele kilometrów boso, lub w butach swojego ojca. Bo są w domu tylko te jedne buty.

Proszony poczęstunek w domu Szefowej wioski Buelero. Widzimy na talerzach kondole – papka z mąki rośliny zwanej kasawa i wody. Do tego kupka sosu z liści tejże rośliny. Szefowa wioski poczęstowała nas tym, co miała. Często rodzina nie może nawet nakarmić swoich dzieci tą papką z mąki!

Wnętrze szkolnej klasy. Pracownicy Fundacji rozdali dzieciom po zeszycie i kredce. Tak – po kredce. Jednej! Bo musi starczyć dla wszystkich.

Dzieci do przedszkola chodzą same. Tu akurat nasze fundacyjne dzieci, wystrojone i zaopatrzone w dary z paczek, szczęśliwe wędrują do swojego przedszkola.

Ale Malawi to zarazem kraj, gdzie ludzie są otwarci, radośni i pomocni.

Sąsiadka da twojemu głodnemu dziecku gotowanego ziemniaka. Sąsiad pomoże naprawić słomiany dach który zniszczyła ulewa w porze deszczowej. Ludzie mimo wszechogarniającej biedy śpiewają i cieszą się po prostu tym, że żyją. Dla mnie było to niepojęte. Jak można być radosnym w takiej wszechogarniającej biedzie? Jak można śpiewać, kiedy nie masz co jeść? Ludzie są głęboko religijni i chyba tylko to pozwala im przeżyć. Dzieci nie płaczą, nie marudzą. Pomagają rodzicom jak potrafią.

Dzieci pomagające babci przed domem.

Byłam w Malawi 2 razy. Za każdym razem ciężko mi stamtąd wyjeżdżać. Nigdzie nie zaznałam tyle bezinteresownego uśmiechu co tam. I za żadnym krajem na świecie nie tęsknię tak jak za Malawi.

W Malawi i w tamtejszej ludności zakochała się jeszcze inna Polka – Dorota Pichowicz. To właśnie ona założyła tam fundację, wraz z lokalnymi czarnoskórymi mieszkańcami.

Ona rozkręciła tę pomoc dla ludności Tonga – to miejscowe murzyńskie plemię zamieszkujące miejscowość Nkhata bay. I to właśnie temu plemieniu pomagamy najmocniej.

Dorota Pichowicz z dziećmi fundacyjnymi.

Powiem Wam tak. Nie mam zaufania do wielu fundacji. Wszak wiemy jak fundacje potrafią działać. Niektóre pod przykrywką wykonywanej rzekomo pracy, zbierają po prostu fundusze dla siebie. Ale nie Dorota. Dorota jest poważnie chora. Przeszła śmierć kliniczną, po której jej życie uległo diametralnej zmianie. Wstawiono jej rozrusznik serca, bo jej serce w każdej chwili może ponownie przestać bić. Mieszka w Malawi i tam już zostanie. Skupiła się tylko na tym, by pomóc jak największej ilości osób. Taką podjęła decyzję, to jest jej cel życia i sposób na życie. Pomagają jej wolontariusze – tacy jak ja. Jestem bardzo dumna z dotychczasowych dokonań naszej Fundacji Tonga Heritage.

Fundacja daje nadzieję ludziom na poprawę ich losu. Nie rozdajemy jedynie przysłowiowych ryb.

Staramy się dawać wędkę. Tworzymy miejsca pracy, remontujemy domy. Zbudowaliśmy przedszkole w którym działa popołudniami także ośrodek szkolny.

Tak wyglądało przedszkole w sąsiedztwie naszej Fundacji. Dzieci wewnątrz nie miały dosłownie NIC. Dziurawy dach, otwory okienne, zero zabawek. Kiedy to zobaczyłam, za punkt honoru postawiłam sobie wybudowanie nowego budynku dla tych maluchów.

Dzieci spały na chłodnej podłodze-myślę, że to zdjęcie nie wymaga chyba żadnego komentarza.

Obecnie przedszkole wygląda tak.

Długo zbierałam pieniądze na wybudowanie nowego budynku, ale udało się. Podejrzewam, że obecnie jest to jedno z piękniejszych przedszkoli w Malawi.

Jako lekarz osobiście wspierałam okoliczny szpital wysyłając sprzęt i przedmioty o które prosił sam dyrektor.

Z ciekawości. Tak wygląda czynne łóżko porodowe w szpitalu w Knhata Bay. Nie, to nie są żarty. Dyrektor prosił o nowe łóżka porodowe, niestety nie udało się pomóc w tej sprawie.

Fundacja systematycznie odwiedza szpital i przydziela świeżo upieczonym murzyńskim mamom paczuszki z ubrankami dla noworodków.

Szpital otrzymał kilka paczek z ciśnieniomierzami, pulsoksymetrami, glukometrami, termometrami i innym sprzętem. Wysyłaliśmy także ubrania dla personelu, bo o nie prosili – na zdjęciu lekarze i pielęgniarki w naszych fartuchach. Tam, w Malawi lekarz ma niewiele więcej niż zwykli mieszkańcy.

Na bieżąco kupujemy mleko dla dzieci, których matki straciły pokarm. Kilkoro dzieci jest rehabilitowanych za nasze pieniądze w tamtejszych warunkach – skutecznie!

Wolontariusz Fundacji o imieniu Chapasi właśnie jednej z afrykańskich mam wręcza mleko.

Mleka, butelki, mydło, ubranka dla maluszków – afrykańskim mamom potrzebne jest dosłownie WSZYSTKO. Raz, że w sklepach ciężko o niektóre produkty. Dwa – nie stać ich na ich zakup.

Duża grupa najbiedniejszych rodzin plemienia Tonga jest otoczona bezpośrednią opieką rodzin z Europy, tak zwana „adopcja serca”- pomoc nasza jest zarówno finansowa jak i rzeczowa. Wysyłamy paczki bezpośrednio do rodzin, którymi się opiekujemy. Sponsorujemy zdolnym dzieciom szkoły. Udało się nawet zorganizować 2 wycieczki dla dzieci.

Fundacja na bieżąco, cały czas rozdaje mieszkańcom wszystko, co wysyłamy w paczkach.

Uśmiechy mówią wszystko, nie potrzebne są słowa.

Najbiedniejsze rodziny, w których brakuje ojca lub dorosłych pracujących synów – otrzymują wsparcie finansowe.

Ostatnio dokonaliśmy rzeczy, która długo wydawała nam się niemożliwa. A mianowicie – wysłaliśmy olbrzymi kontener z traktorem i narzędziami do pracy. Dorota z wykształcenia jest nauczycielką. Stworzyła klasę w której dzieci zdobywają wiedzę, uczą się języka angielskiego, matematyki. Fundacja 3 razy w tygodniu gotuje posiłki dla okolicznych dzieci i po prostu je karmi. Żeby nie chodziły głodne. Tworzymy lepszy świat! Realny lepszy świat. I będziemy to robić nadal niezależnie od tego czy ktoś nam będzie pomagał.

Lekcja na powietrzu prowadzona przez miejscową nauczycielkę.

Posiłek, czyli to co dzieci lubią najbardziej. Często przychodzą do budynku fundacji tylko po to, by zjeść posiłek. Nie zawsze w domu go dostaną, naprawdę.

Czemu? Czemu ja to robię? Bo byłam i widziałam na własne oczy, jak bardzo podnosi się jakość życia poszczególnych rodzin. Bo widziałam na własne oczy dzieci biegające w ubraniach które wysyłałam w paczkach. Bo widziałam maluchy bawiące się starymi samochodzikami mojego synka. Bo wiem, że wszystko co zostało tam w paczkach wysłane, a wysłałam prawie 70 paczek po 20 kilo – wszystko to dotarło do mieszkańców. Bo wiem, że Esther – dziewczynka na której utrzymanie i szkołę systematycznie płacę – uczy się coraz lepiej i nawet mogłam z nią porozmawiać po angielsku. Bo wiem, że moja niewielka pomoc, daje komuś na drugim końcu świata szczęście. I możliwości rozwoju. I wiem, że robiąc dobrze, sama czuję się lepsza.

Nie jesteśmy w stanie naprawić całego świata. Ale cokolwiek zrobimy – choćby małego – sprawiamy, że ten świat jednak staje się piękniejszy. A będąc tam, na miejscu… żyjąc wśród tych ludzi, przekonałam się, że to co robimy naprawdę ma sens!

Jak możecie pomóc? Na wiele sposobów:

  •  można wziąć pod systematyczną opiekę jedno dziecko ( opiekując się danym dzieckiem otrzymujemy od Doroty systematycznie zdjęcia i informacje o dziecku i rodzinie)
  • można dorzucić się do mleka dla niemowląt
  • można wysyłać paczki z ubraniami, zabawkami, artykułami szkolnymi, gospodarczymi, praktycznie ze wszystkim bo tam wszystkiego brakuje (czekamy jedynie aż poczta wznowi działalność, zawieszoną z powodu pandemii)
  • można dokonywać wpłat na konto fundacji i w ten sposób karmić dzieciaki (to polskie konto, Dorota je utworzyła w mbanku, by ułatwić wpłaty ludziom w kraju)

Wszystko jest uczciwe, przejrzyste. Gwarantuję, że każdy grosz wpłacony na dany cel – zostaje na ten cel wydany! Ręczę za to osobiście. I nie boję się ręczyć, bo osobiście uczestniczę w pracach Fundacji. Mam dostęp do rozliczeń finansowych które Dorota robi tam, na miejscu.

Kontakt z Dorotą jest bezpośredni, przez Messengera. Można też po angielsku rozmawiać z malawijskimi członkami fundacji. Polecam. Fajni goście! Na Facebooku działa strona Fundacji – Dorota stara się na bieżąco wstawiać aktualności. O Dorocie i jej pracy można przeczytać artykuły w internecie. Ja napisałam bloga z moimi wrażeniami z pobytu w Malawi i z pracy jaką wykonywałam dla fundacji w czasie pobytu tam. Jeśli ktoś czuje, że chciałby nam pomóc – zapraszam gorąco! Każda pomoc, choćby najmniejsza, jest na wagę złota. Bo to z poszczególnych ziarenek, tworzy się wielki stos.

I jeszcze kilka zdjęć. Tak ciężko wybrać kilka zdjęć, kiedy cały komputer, całe serce wypełnione jest tysiącami zdjęć z Malawi, dziesiątkami twarzy, milionem wspomnień, wzruszeń i … zobowiązań.

Podczas każdej wyprawy w górskie okoliczne wioski, kiedy nosiliśmy ze sobą podarunki dla mieszkańców, trzeba było mieć czekoladę dla dzieci. Czasami taka kostka czekolady to była pierwsza czekolada jaką miały okazję zjeść.

Czekoladę wysyłamy w paczkach. Nawet jeśli się po drodze roztopi i nieco zmieni kształt – nikomu to nie przeszkadza w konsumpcji.

Paczki dedykowane poszczególnym rodzinom, trafiają w całości do adresatów. Wiele rodzin dzięki takim paczkom ma szansę otrzymać produkty, które w Afryce są po prostu niedostępne.

Ubrania na wagę złota! Wszystkie europejskie ubrania, jakie noszą mieszkańcy, to ubrania otrzymane w paczkach. Podejrzewam, że Fundacja ubrała już całą okolicę przez lata swojej pracy.

Tworzymy miejsca pracy, na miarę możliwości mieszkańców. Tu jedna z Murzynek otrzymała gotówkę i sprzęt na start biznesu. Wypieka pączki, które potem sprzedaje przy drodze.

Tworzymy i miejsca pracy i podnosimy poziom życia. Dzięki narzędziom stolarskim, które wysłaliśmy da się zbudować łóżko na sprzedaż. Tu gotowe już łóżko i szczęśliwi nabywcy tego mebla.

Część dzieci po raz pierwszy w życiu miało okazję wyjechać poza granicę swojej miejscowości i być na wycieczce. Tu akurat wyprawa do Parku Narodowego. Oglądamy prawdziwe hipopotamy. Strażnik parku po prawej. Pilnuje bezpieczeństwa. Ale to Afryka. Więc i bezpieczeństwo takie… afrykańskie.

Święto czekolady. Raz w życiu. Po jednej, całej czekoladzie dla każdego dziecka z okolicy.

Ale zwykle kolejka głodnych zadowala się nawet popkornem.

Do odległych górskich wiosek trzeba dojść na nogach. Rzeczy z paczek nosi się w plecakach i tam, systematycznie, opróżnia się ich zawartość rozdając prezenty mieszkańcom. Te wędrówki to była moja ulubiona praca w fundacji.

Strona fundacji:  https://www.facebook.com/oneheartjednoserce

Mój blog: https://malawikoniecswiata.blogspot.com/

Mój facebook: https://www.facebook.com/agata.polanskajaksina/

Namiary na mnie: Agata Polańska Jaksina (messenger) tunrida-a@wp.pl (mail)

Namiary na Dorotę: Dorota Tonga (messenger)

Wywiad z Dorotą w TVN: https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/dorota-pichowicz-polka-zakochana-w-malawi,801054.html

Aktualna zrzutka na karmienie dzieci: https://pomagam.pl/e6p89a7t

Konto w mbanku do wpłat: Dorota Pichowicz – 43 1140 2004 0000 3102 7748 9768

Komentarze

16 komentarzy

  • Eliza

    Przejmujący post, tak wiele osób myśli tylko o sobie .. Żal jest mi tych wszystkich ludzi, a najbardziej dzieciaczkow..

  • Ania

    Jest o czym myśleć i przestać narzekać ,wzruszające bardzo i dające do myślenia

  • Ladyylemon

    To przerażająco smutne, a zarazem piękne. Szczerze się wzruszyłam. Dziękuję, że na Twojej stronie jest miejsce na takie historie. Dziękuję za zdjęcia ukazujące rzeczywistość, której wielu z nas nie zna lub nie dopuszcza do myśli. Dziękuję za gotowe rozwiazania, jak pomóc. I za odwagę, by to robić. Alicjo, jesteś wielka! Te dzieci i całe rodziny zasługują na lepsze życie. Oczywiście dorzucam się do zrzutki!

  • Dagi

    Dziękuję za ten wpis.
    A teraz niech każdy z nas się zastanowi nad swoim losem.
    Też czasem narzekam ale potem mówię że mam bardzo dużo mieszkanie w którym zmieściło by się nie 4 osoby a 20 mam co jeść i mogę wybierać czystą wodę do mycia i picia pieniądze na życie zabawki ubrania. Samochód wczasy. Tak materialnie mam dużo i nie mogę narzekać i niech każdy z nas to doceni i podziękuj za dom pokój pełna lodowkę i wodę z kranu. Szafę pełną ubrań i zabawki i książki.
    A potem zastanowi się jak może pomóc tej czy innej fundacji a może schronisku dla zwierząt a może sąsiadce obok. Zawsze można z robić coś dla innych nawet jak nie masz pieniędzy możesz podzielić się czymś innym sobą swoim czasem swoją wiedzą. Warto pomagać!

  • Sabcia661

    Daje do myślenia 😔😔😔 człowiek nawet nie wie ze inni nie maja tak dobrze …

    Warto pomagać ❤️❤️❤️

  • Aga

    Warto się zatrzymać na chwilę i przewartościować swoje życie…😔 dobrze że Jesteście,Wasza fundacja. Pomagajmy!

  • Edyta

    Mam nadzieję, że ten post dotrze do jak największej liczby odbiorców. Oczywiście dołożę swoją cegielke.

  • Kamila

    …Moja pięcioletnia córcia pyta się mnie….mamo co robisz?….czytam artykuł o dzieciach z Malawi, które nie mają co jeść jak ona, które nie mają ubrań, butów jak ona, które nie mogą się uczyć jak ona, które nie mają prezentów na święta, urodziny, które nie mają skarbonki z pieniążkami….Popatrzyła na mnie i zapytała….A możemy im pomóc?weź mamuś pieniążki z mojej skarbonki i im prześlij….Dziękuję Alicji za ten artykuł…❤

    • Alicja Janowicz

      masz fantastyczną córkę <3 i ta sytuacja jest dowodem, że przekazujesz jej same dobre wartości <3

  • fredaagnieszka

    Bardzo poruszający wpis ❤️ łza w oku się zakreciła. Daje bardzo dużo do myślenia. Z pewnością dołożę cegiełkę od siebie ❤️

  • Marta

    Czytając artykuł w moim domu nie było prądu- awaria 1.5 godzinna. Nie miałam jak zrobić kolacji do tego mąż nie kupił jogurtów…. i wszyscy w domu jacyś rozdrażnieni. Patrząc na zdjęcia Nasze życie w Polsce to prawdziwy luksus. Z chęcią wyśle rzeczy po synku. Do fundacji też poleci pare złotówek pomoge chociaż w ten sposób.

  • Emi

    To pokazuje jak niewiele potrzeba by być szczęśliwym. Olbrzymia dysproporcja pokazuje jak niewdzięcznym, konsumpcyjnym społeczeństwem uczyniła nas cywilizacja. Mam wszystko na wyciągnięcie ręki, a wciaz jestesmy nieszczęśliwi, niespelnieni… bo czegos nam brak… tu szkola, opieka zdrowotna sa dla wszystkich, ale ilu z nas to docenia…nasza postawa roszczeniowa rośnie w siłę…moze zatrzymanie się na owyzszym tekście pozwoli nam się obudzić!
    Alicja, dziekuje, ze podzieliłaś się z nami ta historia.

Skomentuj Ania Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz też

ELA @fit_vege_mom – mama dwójki dzieci

ELA @fit_vege_mom – mama dwójki dzieci

ZADBAJ O SWOJĄ TARCZYCĘ

ZADBAJ O SWOJĄ TARCZYCĘ

GDYBY SŁOWA SAME ZMIENIAŁY SIĘ W CZYNY

GDYBY SŁOWA SAME ZMIENIAŁY SIĘ W CZYNY

KUCHNIA KWB FOOD #4 KREWETKI Z SOSEM ZE SMAŻONYCH POMIDORÓW i OLIWEK oraz KREM BATATOWO-MARCHEWKOWY

KUCHNIA KWB FOOD #4 KREWETKI Z SOSEM ZE SMAŻONYCH POMIDORÓW i OLIWEK oraz KREM BATATOWO-MARCHEWKOWY

INSULINOOPORNOŚĆ – krok od cukrzycy

INSULINOOPORNOŚĆ – krok od cukrzycy

GOSIA – mama trójki, która schudła 16 kg!

GOSIA – mama trójki, która schudła 16 kg!