Dziewięć lat temu usłyszałam od własnej mamy:
„Daj sobie spokój, znajdź normalną pracę. Nikt z naszej rodziny nie miał firmy. Nie masz doświadczenia, nie masz zabezpieczenia, nie masz znajomości. Ty się do tego nie nadajesz.”
Nie powiedziała tego ze złości. Powiedziała to z troski, bo naprawdę tak myślała.
I wiesz co? Z jej perspektywy wszystko się zgadzało. Nie miałam nic z tych rzeczy. Miałam tylko pewne oszczędności.
Przez pierwsze lata działalności odkładałam praktycznie wszystko, co zarobiłam. Żadnych wyjazdów. Żadnych wolnych weekendów, bo ich zwyczajnie nie miałam.
Wszystko szło na spłatę kredytu i na odkładanie.
Nie opowiadam tego, żebyś mi współczuła. Opowiadam, bo chcę, żebyś wiedziała, że za tym, co dziś widzisz, nie stoi żaden cud ani szczęśliwy traf. Stoją lata, w których nie robiłam nic spektakularnego. Po prostu pracowałam, pokonując wszystkie napotkane przeciwności.
Najciekawsze jest to, że KWB nie było moim pomysłem. To Wy go wymyśliłyście.
Dostawałam wtedy od klientek takie wiadomości:
„Alicja, kupiłabym ten suplement, ale od Ciebie. Bo tylko Tobie ufam.”
Pytałyście o sprzęt treningowy, o zdrową żywność, o suplementy i o to, co sama stosuję.
I w pewnym momencie pomyślałam: skoro mam cokolwiek polecać, to chcę mieć nad tym pełną kontrolę. Chcę wiedzieć, co jest w środku, kto to produkuje i w jakiej jakości.
Tak powstały pierwsze produkty: gumy treningowe i pasty orzechowe 100%.
Marzyłam, żeby sprzedały się w dwa lata, a sprzedały się w dwa miesiące.
Byłam w szoku, bo kompletnie nie byłam na to przygotowana.

I szczerze? Do dziś nie jestem, bo to się powtarza. Chociażby ostatnio przy Probio Intimate, przy Probio Junior, przy kolagenie ProBeauty, które regularnie wyprzedają się szybciej, niż jesteśmy w stanie je produkować.
Za każdym razem myślę: no przecież tym razem na pewno starczy. I za każdym razem się mylę.
Przez te dziewięć lat było też sporo trudnych momentów. Były takie, w których chciałam to wszystko rzucić. Były rozczarowania ludźmi, po których naprawdę się tego nie spodziewałam.
Ale za każdym razem wracałam do tego samego: do Waszych wiadomości, opinii i efektów. To one były dowodem, że warto się tak uparcie starać przy każdym produkcie.
Pamiętam pierwsze zamówienia. Pamiętam pierwsze klientki. I duża część z nich nadal jest ze mną. Po dziewięciu latach. Mimo że przez ten czas pojawiły się setki konkurencyjnych firm. Nie wiem, jak to opisać, żeby nie zabrzmiało banalnie, ale dla mnie to jest najważniejsza rzecz, jaka mi się przydarzyła 🤍
Więc jeśli kiedykolwiek cokolwiek u mnie zamówiłaś, to jesteś częścią tej historii. Bez Ciebie nie byłoby ani jednego z tych dziewięciu lat.
Dziękuję Ci za te 9 lat. Naprawdę.
Alicja Janowicz


