fbpx
MOJA PRZEMIANA

MOJA PRZEMIANA

Nazywam się Alicja Janowicz, mam skończone 34 lata. Od wielu lat choruję na niedoczynność tarczycy, Hashimoto i PCOS. Tak jak Ty, mam swoją historię – nie zawsze byłam FIT MOTIVATION
😉

ANOREKSJA

Niestety zdjęć z najchudszego etapu życia nie mam… Nie dziw się, nie oceniaj. Po prostu czytaj dalej.

W TYM OKRESIE CZUŁAM SIĘ GRUBA.

Bałam się jedzenia, chociaż już nie tak bardzo jak wcześniej. To nadal był czas, gdy nawet latem było mi cholernie zimno. O tym, że nie miałam okresu chyba pisać nie muszę. Dobrych kilka lat – wtedy bardzo mnie to cieszyło. Pamiętam jak przed rodzinnym spotkaniem najadłam się garść odchudzających tabletek bo wiedziałam, że będą napierać,
żebym coś zjadła. I zjadłam, a potem zwróciłam. 1:0 dla mnie. Wieczorem biegałam po schodach z góry na dół. Zresztą, robiłam to często…

Później był etap jedzenia samych śmieci żeby nabrać masy i wyjść z tego . Na zmianę tyłam i chudłam. Nie pamiętam dnia żebym patrząc w lustro czuła się dobrze. W sumie unikałam luster odkąd pamiętam. Trening? Gdy jeszcze były we mnie siły cisnęłąm cardio, dużo cardio. Końcowa faza to etap w którym nie miałam sił na nic.

BULIMIA

To był etap od rana jestem na diecie… w nocy nikt nie widzi. Wiesz o czym mówię, prawda? Tak, zaburzenia odżywiania LEVEL HARD, też mam za sobą. Do dziś pamiętam, jak pochłaniałam wszystko, co było w lodówce, szafce – gdziekolwiek. Nieważne, czy mi to smakowało, czy daną rzecz lubiłam. Po prostu wpadałam w dziki trans i żarłam.

Żarłam szybko, jednym ciągiem, nie czułam sytości. Często jedynym oświetleniem w czasie jedzenia było światło z lodówki.

Po co zapalać górne, jeszcze ktoś przyjdzie i zobaczy… Do dziś pamiętam wpychanie suchego chleba, żółty ser z miodem, kostki cukru w mojej buzi… sypki cukier też. Jadłam szybko, bardzo szybko… Jedząc czułam spokój, ulgę, relaks. Kończąc i wychodząc z kuchni zawsze myślałam „to ostatni raz, od jutra będzie inaczej”.

Trening? Bywało z tym różnie. Najczęściej trenowałam przez narastające wyrzuty sumienia po wyżerce. Czasami ćwiczyłam kilkanaście dni pod rząd. Cardio? Dużo cardio + domowe treningi bez żadnego konkretnego planu. Byleby się spocić i zsapać. Wtedy myślałam, ze to jest wyznacznik udanego treningu i pewnych efektów.

Jadłam dalej…

Kładąc się do łóżka przychodziły wyrzuty sumienia, a ból brzucha nie dawał mi spać. Rano budziłam się jak pijana, brzuch nadal bolał, czasami trwało to nawet do późnych godzin popołudniowych.
W tych chwilach nienawidziłam siebie, odbicia w lustrze, bezsilności którą czułam i szczupłych lasek też! Zresztą od kiedy pamiętam czułam się gorsza i brzydsza od innych. Zawsze wtedy miałam nadzieję, że nic nie zjem jak ból brzucha odpuści i przetrwam do rana żeby zacząć dietę tak na 100% w kolejny dzień… ale przychodziła noc…

SIŁOWNIA – MÓJ BŁĄD

Czas siłowni. Wierzyłam w te wszystkie „bez przysiadu nie ma zadu” + do jedzenia kurczak/ryż/ brokuły. Cudowne cheat meale kończyły się jako cheat day, lub cheat week. Z taką przeszłością i zaburzeniami odżywiania inaczej być nie mogło. Czekałam jak na zbawienie na te wyżerki. Na coś co smakuje jak jedzenie, a nie pasza. Z biegiem czasu coraz bardziej widziałam, że się cofam,
że to co złe wraca. Mój wygląd nadal mnie nie zadowalał, ba… nawet jeszcze bardziej wkurzał. Teksty ludzi którzy wpierali mi, że moje metody nie wypalą przeważyły szalę!

To wtedy w mojej głowie całkiem przypadkiem zrodził się tekst który teraz jest moim i Twoim mottem. Pamiętam, że zapisałam go bo mi się spodobał, nie chciałam o nim zapomnieć. To tekst który powtarzam Ci każdego dnia – KRÓLOWA WŁASNEJ BAJKI NIE MARZY TYLKO DZIAŁA!

Teraz sobie myślę że to ten tekst mnie uratował.Wszystko się zmieniło!

 

To wszystko co widzisz udało mi się osiągnąć zdrowym podejściem! Zero głodówek i paszy zamiast jedzenia. Treningi w domu z gumami KWB 3, max 4 razy w tygodniu + odpowiednia suplementacja. Podstawą tych wszystkich zmian w sylwetce i samopoczuciu jest dieta + umiarkowana aktywność fizyczna. Więcej na prawdę nie znaczy lepiej! To jest fundament. Teraz, w tej chwili chcę Ci powiedzieć, chcę krzyczeć do Ciebie – DBAJ O SIEBIE, ale rób to mądrze Twoje ciało potrzebuje zrozumienia i dobrego traktowania,wtedy rozkwitnie.

 

Komentarze

7 komentarzy

  • nika.rach

    Pięknie. Wielkie brawa ❤

  • Olga

    Alicja jesteś wspaniała i mądra. Dziękuję,że dzielisz się swoim doświadczeniem i motywujesz do działania.
    Pozdrawiam 💚🌻

  • Ann from gg

    Moja Królowa 👑 ❤️Najlepszy przyklad odwagi, motywacji, konsekwencji i miłości do samej siebie 👍 Wiele oosb powinno to przeczytać. Jesteś the best 🥰

  • Sylwia

    WOW, WOW, WOW!! 😮 Dziewczyno jesteś chodząca motywacją! Wielkie brawa 👏 Szanuję i podziwiam tej determinacji, tej walki o lepszą siebie. Jak widać przeszłaś w swoim życiu dość sporo, a dzięki temu uważam że jak mało kto podchodzisz z sercem i wielką pasją do swojej pracy 😊 życzę Ci jak najwięcej sukcesów, należą Ci się 😊 buziaki 😘

  • Marta

    Czytam kolejny raz o Twojej metamorfozie ❤ jak dużo energii musiałaś włożyć by być tu i teraz 🙂😘

  • Ania

    Alicjo w lutym minie rok jak jestem z Tobą codziennie i systematycznie.Jesteś niesamowicie autentyczną i motywującą osobą.Przeszłaś ogromną przemiane.Mimo że ja nie miałam aż tak drastycznych zmian w sylwetce to dzięki Tobie własnie teraz ,kiedy skończyłam 41 mam lepsze ciało niż w wieku 20 lat.❤❤ ❤

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz też

ELA @fit_vege_mom – mama dwójki dzieci

ELA @fit_vege_mom – mama dwójki dzieci

ZADBAJ O SWOJĄ TARCZYCĘ

ZADBAJ O SWOJĄ TARCZYCĘ

GDYBY SŁOWA SAME ZMIENIAŁY SIĘ W CZYNY

GDYBY SŁOWA SAME ZMIENIAŁY SIĘ W CZYNY

KUCHNIA KWB FOOD #4 KREWETKI Z SOSEM ZE SMAŻONYCH POMIDORÓW i OLIWEK oraz KREM BATATOWO-MARCHEWKOWY

KUCHNIA KWB FOOD #4 KREWETKI Z SOSEM ZE SMAŻONYCH POMIDORÓW i OLIWEK oraz KREM BATATOWO-MARCHEWKOWY

INSULINOOPORNOŚĆ – krok od cukrzycy

INSULINOOPORNOŚĆ – krok od cukrzycy

GOSIA – mama trójki, która schudła 16 kg!

GOSIA – mama trójki, która schudła 16 kg!