Edyta ma 34 lata i przez większość życia była swoim największym krytykiem.
Od czasów dojrzewania miała kompleks nóg. Jak sama mówi, zawsze były większe, podobnie jak pośladki. Dlatego bardzo wcześnie zaczęła ćwiczyć, pilnować jedzenia i próbować zmienić swoją sylwetkę.
Tyle że zamiast z czasem poczuć się ze sobą lepiej, zaczęła robić coraz więcej.
Siłownia, treningi z różnymi trenerkami, dieta, coraz większa kontrola.
Bywało, że Edyta wykonywała nawet trzy treningi dziennie.
Jak sama opisuje, skończyło się to zaburzeniami odżywiania, kompulsywnym objadaniem i brakiem miesiączki przez trzy lata.
„Jakbym miała opisać całość moich przygód, to wyszłaby z tego książka, jak nie ćwiczyć i jak się nie odżywiać.”
Pojawiały się napady objadania, nagradzanie się jedzeniem, dni „czystej michy”, po których przychodziły weekendy pełne jedzenia.
A nogi nadal pozostawały jej największym kompleksem.

Pierwsze gumy KWB Edyta kupiła, bo wstydziła się chodzić na siłownię. Podziwiała zmianę moich ud, a uda były jej największym kompleksem.
Później trenowała z różnymi trenerkami na YouTube, raz z lepszymi, raz z gorszymi efektami. Z czasem te treningi zaczęły ją nudzić. Na siłownię nie chciała wracać, bo ma synka, który potrzebuje opieki 24/7.
Kiedy mąż zapytał, co chciałaby dostać na urodziny, wiedziała od razu. Pamiętała treningi ze mną z poprzednich lat i ten spokój. Potrzebowała planu, a nie kolejnych przypadkowych filmików.
Od kilku miesięcy trenuje już tylko ze mną. Za Edytą są już BODY SHAPER, BODY UP i BODY SUMMER, a później do jej treningów dołączył również BIKINI PILATES COMBO.

To zdanie chyba najlepiej pokazuje, jak bardzo zmieniło się jej podejście.
Przez lata sylwetka Edyty ciągle się zmieniała.
Był cel na lato, mocniejsze treningi, większa kontrola, a później powrót do punktu wyjścia.
Dzisiaj patrzy na to inaczej.
„W końcu zrozumiałam, że dobre nawyki sprawiają, że czujemy się dobrze cały rok, a nie tylko na okres letni. A u mnie to było normą. Forma na lato, nie na lata.”
Nie żyje już w trybie ciągłych zakazów.
Jak sama mówi, jest łasuchem i każdego dnia pozwala sobie również na „normalne” słodycze.
Najważniejsze jest jednak to, że zachowuje przy tym spokój i nie ma napadów objadania.
A patrząc w lustro, po raz pierwszy od wielu lat może powiedzieć:
„Wyglądam dobrze.”
I chyba właśnie te słowa najlepiej podsumowują całą historię Edyty.
Nie forma na lato. Forma na lata.


