Agnieszka jest mamą trójki dzieci. Jej najmłodsze ma półtora roku.
Przez długi czas cała jej codzienność kręciła się wokół rodziny, obowiązków i chaosu, w którym – jak sama przyznaje – nie było miejsca na nią samą.
Z początkiem 2024 roku poczuła, że potrzebuje zmiany. Nie z próżności, ale dla zdrowia psychicznego. Od kilku lat obserwowała moje profile i przemiany innych kobiet. W końcu zdecydowała się spróbować – zaczęła ćwiczyć z programem Body Shaper.
Kiedy zaczynała…
Początek był spokojny. Ćwiczenia w domu, gumy oporowe, niewielkie porcje ruchu.
Niestety, w ostatnim tygodniu wyzwania jej rzeczywistość gwałtownie się zatrzymała – dwa tygodnie w szpitalu z synem, a potem kolejne choroby. Treningi zeszły na dalszy plan.
Gdy wróciła do ćwiczeń, wydawało jej się, że „nic się nie zmieniło”. Waga stała w miejscu.
Dopiero zdjęcie porównawcze pokazało coś, czego wcześniej nie widziała.
„Ujrzałam poprawę sylwetki, wyprostowane plecy i brak wystającego brzucha. Własnym oczom nie wierzyłam.”
To był moment, w którym zobaczyła, że nawet niewielka ilość ruchu – wykonywana regularnie – ma realny wpływ na ciało.

Przerwy, powroty i świadomość
Jak sama pisze, jej droga nie była linią prostą. Życie znów się skomplikowało i treningi na jakiś czas zeszły na dalszy plan. Tym razem jednak wydarzyło się coś ważnego – mimo przerwy sylwetka się nie pogorszyła. Nie było progresu, ale nie było też cofania się.
Ten moment stał się dla Agnieszki sygnałem, że wcześniejsza praca miała sens.
„Przypomniałaś mi, że w całym tym moim chaosie jestem też JA, która musi zadbać o siebie.”
Zdecydowała się wrócić – spokojnie, bez presji, z pełnym zaangażowaniem.
Kolejne efekty
Po powrocie do ćwiczeń znów zrobiła zdjęcia.
I znów – progres był widoczny dopiero na fotografiach.
„Gdybym nie zrobiła fotki przed i po, nie wiedziałabym, że jest jakiś progres, a jest.”
To kolejny dowód na to, jak bardzo nasze oko przyzwyczaja się do zmian i jak ważna jest dokumentacja drogi, a nie tylko bieżąca ocena w lustrze.
Czerwiec – nowy etap
Czerwiec stał się dla Agnieszki początkiem dalszej przemiany. Wróciła do ćwiczeń z gumami, tym razem z większą uważnością na swoje samopoczucie.
Nie były to mordercze treningi. Były konkretne, celowane ćwiczenia, dopasowane do tego, co chciała osiągnąć. Z każdym dniem pojawiała się większa energia, lepszy nastrój i więcej cierpliwości – także na co dzień.
„Endorfiny sprawiały, że miałam więcej chęci i cierpliwości.”
Pod koniec września wykonała kolejne zdjęcie porównawcze.
Sylwetka była wyraźnie smuklejsza i bardziej jędrna. Spadły obwody. Waga pokazała jedynie 2 kg mniej – co sama podkreśla, nie było dla niej wyznacznikiem efektów.
Dziś…
Agnieszka jest przykładem na to, że przemiana nie musi oznaczać drastycznych liczb, skrajnych diet ani treningów ponad siły. To historia o powrotach, cierpliwości i dawaniu sobie czasu.
„Ograniczenia są tylko w naszej głowie. Chcieć to znaczy móc. Trzeba tylko dać sobie czas.”
Jej droga pokazuje, że nawet w chaosie codzienności można krok po kroku zadbać o siebie – bez presji, bez pośpiechu i bez rezygnowania przy pierwszej przerwie.
Zobacz też 👉 inne przemiany KWB.
Dieta z doborem kaloryczności i etapem stabilizacji wagi👉 „Mój plan Twój efekt”.
Gumy treningowe 👉 MINI i MAXI Bands.
System treningowy 👉 METAMORFOZA 90





